Załóż konto
Facebook YouTube
Polish
Clash of Swords Załóż konto

Bohaterowie w Clash of Swords

link link
link link link link link link
link link link
Najbardziej znany klub w całym królestwie. Wojowniku, chcesz się wzmocnić, bo starsi koledzy zabierają Ci kanapki zrobione przez mamę, a Twój biceps wydaje się być marny? Wojowniczko, chcesz mieć sylwetkę, której pozazdroszczą Ci wszystkie koleżanki, oraz genialnie wyglądające obrazki z Tobą na pierwszym planie? Gildia Wojowników, to klub idealny dla Ciebie! Odpowiednio dieta z kurczaków i piwa połączona z machaniem mieczem w dwudziestokilowej zbroi zrobi z Ciebie prawdziwego wojownika i prawdziwą wojowniczkę! Zajrzyj do nas już dziś! Dostać się tutaj to marzenie każdego chłopca i każdej dziewczynki. W pogoni za dziecięcymi marzeniami łucznicy lubią budować domki na drzewach, w których organizują spotkania ze znajomymi. Często wesoło śpiewają, ubrani w zielone wdzianka i rajstopy, niezależnie od płci. Pragnąc zachowywać się szlachetnie często sprawiają pozory, jakoby spuszczali manto bogatym, by dawać złoto biednym. Nic bardziej mylnego. O wiele częściej mylą jednych z drugimi i dla pewności postanawiają zatrzymać złoto dla siebie. Nie można im jednak odmówić sprytu i szybkości. Gdyby zapytać przeciętnego mieszkańca, co mógłby powiedzieć na temat magów i czarownic, zapewne usłyszelibyśmy, że są to: „Chciwi i wredni ludzie ze szpiczastymi kapeluszami w gwiazdki. Mężczyźni mają długie pokręcone brody, magiczki z kolei wyróżniają się gigantycznymi kurzajkami na nosie. No i każde z nich posiada laskę z gałką na końcu. Gałki się świecą i dzięki nim Magowie i Czarownice robią sztuczki”. Ciężko jest zaprzeczyć wszystkim tym słowom, dodamy więc tylko, że magowie są najlepszą siłą ogniową, jaką tylko można sobie wymarzyć. Rasa słynąca z tego, że ich wzrost jest mniejszy od obwodu pasa. Im bogatszy krasnolud, tym bardziej pokaźny bebech i tym więcej złotych błyskotek, które go zdobią. Oczywiście krasnoludy składają się głównie z Brody, którą noszą zarówno mężczyźni jak i kobiety. W zależności od pozycji klanowej na zaroście pojawiają się różne obrączki i warkoczyki. Krasnoludzki król, wedle tradycji, musi wyhodować tak długą brodę, by mógł jej używać zamiast paska. Trzeba pamiętać, że ta pięknie śpiewająca o klejnotach rasa, jest bardzo wrażliwa na zniewagi i na dowcipy na temat wzrostu. Obrażeni często sięgają po topory bojowe, a wtedy lepiej salwować się ucieczką… Rasa szpiczastouchych humanoidów. Jedni mówią, że słyną z pięknej sylwetki, wyglądu, gracji, zręczności… (lista pozytywnych przymiotników ciągnie się właściwie bez końca). Inni z kolei uważają ich za nadęte ludziki, które potężnie denerwują innych grą na fujarkach oraz harfach. Do tego mają bzika na punkcie jedzenia. Nie chcą zabijać żadnych roślin i zwierząt, nie mają jednak nic przeciw szlachtowaniu przeciwników, którzy deptają trawę. Jako zagorzali ekolodzy, elfy często chodzą od drzwi do drzwi i zarzucają nieszczęsnych mieszkańców ulotkami o zdrowym trybie życia. Jacy ludzie są każdy widzi – brzydcy, źli, dobrzy, mali, duzi… Różnią się między sobą wyczerpując cały potencjał genetyczny. Mogą stać się sprytnymi pucybutami, ale i głupimi królami, którzy aż się proszą o sztylet między łopatki. Jedni z nich osiągają sławę i honor, inni zamiatają ulice czekając na lepsze czasy. Kto by się spodziewał, że rasa ta w przyszłości pokona wszystkie inne, a potem wyruszy na podbój wszechświata? Rasa pół ludzi-pół krów. Lepiej nie pytać o ich dokładne pochodzenie, gdyż są bardzo wrażliwi na tym punkcie… Ale mówi się o niewiernym Bogu Piorunów i pewnej łaciatej jałówce… Zresztą, nieważne, nie chcemy nadepnąć im na odcisk, to jest na kopyto. Istoty te pokryte są futrem i posiadają imponujące poroże, które jest polerowane i ostrzone na specjalne okazje. Nienawidzą, kiedy ktoś nazywa ich „krową”. W takich przypadkach rozjuszone atakują jak na corridzie i zazwyczaj biorą przeciwnika na przysłowiowe rogi. Wielkie zielone istoty, o tępych wyrazach gęb z wystającymi kłami. Często zaczepiają innych, pytając grzecznie, „czy mają jakiś problem”. Orki mają problem z ortografią i matematyką. W całej ich historii nigdy nie zdarzył się przedstawiciel, który skończyłby podstawówkę. Za to Orkowie w szkole świetnie radzą sobie na przerwach odbierając innym dzieciom kanapki. Stworzenia te, to wolnomyśliciele. Trzeba dać im czas, aby przemyślały cokolwiek zanim się odezwą. Częściej jednak zamiast mówić, wolą ugodzić natrętnego rozmówcę pałką w łeb. Nikt nie wie kto sprawił, że trupy zaczęły wychodzić z grobów. Właściwie ciężko też określić, kiedy zaczęła się ich migracja z cmentarzy do miast, gdyż przebiegała bez głośniejszych incydentów. Ożywione ciała są głupie, ponoć można nimi łatwo kierować, a części zamienne można znaleźć dosłownie wszędzie. Nie potrafią zbyt wyraźnie mówić, ani wykonywać sprecyzowanych ruchów lecz wytrzymują wiele ciosów mieczem i mogą przyjąć na klatę sporo bełtów. Egzystują według zasady „żywy trup nie ma nic do stracenia”. Ich minusem jest to, że wzbudzają trwogę, mimo często pokojowych zamiarów.